poniedziałek, 20 sierpnia 2018

część 3

Następny dzień Adaline spędzała samotnie w domu. Pod wieczór usłyszała pukanie do drzwi.
   -Dzień dobry, jestem Harry. Niedawno się tu wprowadziłem i postanowiłem poznać nowych                sąsiadów.
   -Jestem Adaline, miło mi Pana poznać, proszę wejść do środka.
   -Proszę mówić mi po imieniu, nie lubię zwrotu "Pan".

Zaczęli się spotykać. Po pewnym czasie spotykali się już tylko na randki, a Harry często odwiedzał Adaline.

Pewnego dnia będąc w domu Adaline, trafili razem do łóżka...

Parę tygodni później miała ciągły apetyt. Codziennie w nocy podjadała lody.

   -Kurczę, muszę mniej jeść. 

Gdy poszła do lekarza, wiedziała. Usiadła na podłodze i zaczęła płakać.
   -Co ja teraz zrobię... pieniędzy nie ma, czasu nie ma, ojca nie ma... właśnie, ojciec. Muszę mu              powiedzieć.

Chciała zadzwonić i się umówić, ale był w pracy. 

Mimo, że szefowa mówiła jej, że ma wolne i może zostać w domu i odpocząć, Adaline chodziła do pracy żeby zarobić na utrzymanie dziecka.  

Pracowała jeszcze ciężej, podczas przerwy jadła bardzo szybko, żeby wrócić do pracy.

   -Mówię Ci, idź do domu, niezdrowo dla Was obu kiedy się tak przemęczasz.
   -Masz rację, ale ja muszę zarobić, ledwo mnie stać na rachunki a muszę utrzymać i siebie i dziecko.
   -Dzisiaj już idź do domu, przyjdź jutro
   -Dobrze. 

Adaline jednak nie poszła do domu. Poszła do Harrego.

Przywitał ją mężczyzna, którego nie znała. Spytała o Harrego, a ten go zawołał. Adaline nie przedłużając powiedziała:
   -Słuchaj Harry, ja.. ja jestem w ciąży. 
   -To super, ale dlaczego mi to mówisz?
   -Bo to ty jesteś ojcem...
   -Co za bzdury opowiadasz! Ja ojcem?! Mam męża, nie zrobiłbym tego!
   -Męża..?
   -Proszę, wyjdź już.

Dziewczyna ze łzami w oczach opuściła dom blondyna. On ma męża? Jak on mógł nie powiedzieć jej o tak istotnej sprawie? Miała się już położyć spać, ale dostała smsa. 
"Przepraszam, wszystko Ci wytłumaczę, ale spotkajmy się jutro o 16:00 w Subwayu. Harry". 

Położyła się, ale nie mogła zasnąć, więc ubrała się i usiadła na krześle w kuchni. Nie wiedziała już co myśleć. W jej głowie wirowało milion myśli. Wiedziała, że musi sobie z Harrym wszystko wyjaśnić. Wiedziała, jak ją potratował. Wiedziała już, że on ma męża. Nie chciała go widzieć, ale wiedziała, że musi. 

Podczas pracy starała się nie myśleć tyle o spotkaniu. W pewnym momencie zadzwonił telefon. Eric. Wahała się nad odebraniem. Nie była pewna, czy jest gotowa na to, aby mu powiedzieć o ciąży i całej tej sytuacji z blondynem. Bała się jak zareaguje oraz straci wampirzego przyjaciela. Ostatecznie odebrała. 
   -...spotkajmy się jutro w parku o 14:00...
   -Wiesz... nie mogę. Jestem bardzo zajęta. Zadzwonię do Ciebie. 
   -No... okej.

Po pracy poszła w umówione miejsce. Do Harrego. Gdy tylko ją zobaczył, chwycił Adaline w ramiona i  nie puszczał. 
   -Co robisz?- spytała niepewnie. 
   -Chcę Ci wszystko wytłumaczyć. Tylko proszę, nie uciekaj.
   -Ale masz męża... 
   -Mam... ale gdy tylko Cię zobaczyłem, mam wątpliwości czy kocham Alexa. To ty spodobałaś mi się od pierwszego wejrzenia. Nawet jeśli to nie moje dziecko, mam zamiar i będę się Wami opiekował. Dopilnuję, żeby nigdy nic Wam nie brakowało. Nie mogę tego powiedzieć na razie Alexowi, nie zrobię mu tego. Ale zaufaj mi. Ja... ja cię kocham.- Adaline nie wiedziała co ma powiedzieć. Zauroczyła ją jego wypowiedź, ale dalej nie miała pewności czy mu zaufać. Potrzebowała pomocy przy dziecku, jednak cały czas ma przed oczami scenę z domu Harrego. 
   -Muszę to przemyśleć.
Wróciła do domu i położyła się spać. Obudziła się w środku nocy. Zaczęło się. Zadzwoniła do Harrego a on w trybie natychmiastowym pojawił się pod domem Adaline i zawiózł ją do szpitala.